niedziela, 29 listopada 2015

Od Logana do Anabeth

Wieczorem,gdy księżyc już nas zawitał postanowiłem pójść do Anabeth,przywitała mnie pocałunkiem i tak zostałem u niej na noc. Rankiem dostałem od niej jajecznicę i zaczęła się nasza pogadanka.
-Jak ci się spało ? - Zapytała mnie z uśmiechem.
- Dobrze. - Odparłem.
- Musisz niedługo iść moi starzy niedługo wrócą,jak się dowiedzą,że tu nocowałeś a ja tylko udawałam chorą żeby nie pójść do szkoły,to nie będzie miło,z resztą ty też się nie możesz spóźnić do szkoły... prawda?-
- Tak Ana. - Pocałowaliśmy się i uciekłem do szkoły,jej rodzice akurat szli po schodach do góry kiedy ja byłem w windzie.

(Ana?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz